WARUNKI DYSKUSJI

Tydzień temu szliśmy ulicami Rzeszowa. Zgodnie, w jednym szeregu obok siebie na czele marszu zobaczyć można było parlamentarzystów Solidarnej Polski i PiS. Gdyby skorzystali z zaproszeń politycy PSL i PO, też byliby z nami. Nikt nie starał się zamienić marszu poparcia tego, co nas łączy, w wiec na którym innych przytula się tak mocno, żeby ich udusić.

Sobotnie zagranie Jarosława Kaczyńskiego podczas marszu w Warszawie można uznać może i za sprytne, ale chyba nikt nie uwierzy, że było to działanie w dobrej wierze. Podobnie jak wypowiedź Antoniego Macierewicza w Krośnie, która miała na celu wyłącznie jeszcze mocniejsze podgrzanie atmosfery politycznej w kraju.

W tym właśnie leży cały problem PiS. Takimi metodami można doraźnie ugrywać jakieś bieżące interesiki, ale nie działać rzeczywiście dla dobra Polski. Duża część potencjalnych wyborców to dostrzega i dlatego prawica nie może zdobyć przychylności większości, by przejąć odpowiedzialność za kraj. Jeżeli rzeczywiście chcemy zgody i współpracy, to nie wysyłamy obłudnych przekazów, tylko faktycznie maszerujemy razem, jak my w Rzeszowie. Uważam, że to raczej w takiej sytuacji Polacy uwierzą, że warto nam powierzyć sprawowanie władzy.

Mimo wszystko dalej liczę na to, że współpraca jest możliwa. Ze swojej strony będę apelował do Zbigniewa Ziobro, żeby przymknął oko na to, co stało się wczoraj w Warszawie, gdzie doraźna rozgrywka okazała się ważniejsza, niż Telewizja Trwam. Tak, jak już pisałem, przedstawiciele naszych ugrupowań powinni jak najszybciej spotkać się, by przedyskutować warunki współpracy. Jeżeli odbędzie się to w klimacie takim, jak panował między nami podczas marszu w Rzeszowie, nie powinno być poważniejszych problemów.