TANIE PODRĘCZNIKI – TO JEST MOŻLIWE

Podczas kampanii wyborczej Jacek Kotula wraz z Haliną Bury z nauczycielskiej „Solidarności” postulowali, by zwiększyć kontrolę rodziców nad wyborem podręczników szkolnych. Ustawodawca z jednej strony niby to stara się wzmacniać współpracę szkoły i rodziców, ale nie wiadomo czemu nie w tej sprawie.

Oczywiście, przyznanie rodzicom prawa współdecydowania zapewne ukróci wiele szaleństw, które stanowiły dotychczas znakomite źródło zysku. Która rada rodziców zgodzi się, by co roku zmieniać podręczniki, skoro powoduje to, że wszystkie trzeba kupować nowe i nie mogą być one przekazywane sobie przez rodzeństwa czy kolejne roczniki na gruncie szkoły?
Obecnie propozycja ta została uzupełniona przez „Samorząd Podkarpacki” kolejną, by Ministerstwo dokonywało spośród dopuszczonych podręczników wyboru jednego, zakupywało do niego komplet praw autorskich i darmowo umieszczało na swojej stronie internetowej. Po pierwsze spowodować to ma, że w końcu realnie zrobimy coś na rzecz e-podręczników.

Dotychczas władze dla czystej propagandy zapowiadały niekiedy, że kupią wszystkim uczniom tablety i nie wiadomo co jeszcze, ale realne działania nie były podejmowane. Wydania elektroniczne mogą być znacznie bogatsze niż papierowe.

Zawierać filmy, nagrania czy interesujące linki. Nasza młodzież powinna zacząć korzystać ze wszystkich tych źródeł wiedzy.

Po drugie taka operacja spowodowałaby obniżenie kosztów podręcznika wydrukowanego. Raz, że jego cena nie obejmowałaby już praw autorskich, dwa powstałaby konkurencje na rynku druku. Na dodatek pomysłodawcy wskazali drogę, by cała operacja nie podnosiła wydatków z kieszeni publicznej.
Wszystko to jest zgodne z ideami, jakie chcemy realizować w „Solidarnej Polsce”. Działanie państwa nie powinno stanowić źródła czerpania nieuzasadnionych zysków. Sprzedawcy leków wykazują się dużą pomysłowością, jak z systemu publicznego czerpać zyski za pomocą lekarzy i farmaceutów - wydawcy podręczników zbyt często generują takie patologiczne mechanizmy, współpracując z nauczycielami. Z drugiej strony faktyczna troska o nasze miejsce w Europie to zadbanie o wykształcenie Polaków. Musi obejmować to również umiejętności poruszania się we współczesnej technice.
Szczegóły odnośnie do zaproponowanych zapisów mogą być dyskutowane. Problemy jednak są wskazane celnie, rozwiązania zaś konstruktywne, co rzadko się zdarza.
Będę namawiał kolegów z „Solidarnej Polski”, by pomóc wprowadzić stosowny projekt ustawy pod obrady parlamentu.