BEZPŁATNA AUTOSTRADA A4 - PRZECIW DYSKRYMINACJI PODKARPACIA

Na stronie internetowej Ministerstwa infrastruktury wywieszane są projekty rozporządzeń, nad którymi pracuje ten resort. Między innymi jest to rozporządzenie regulujące kwestię, za które autostrady przejazd będzie odpłatny.

Moi współpracownicy w ciągu ostatniego roku zauważyli ciekawą zależność. Ile razy pojawiają się żądania któregoś miasta, że u nich autostrada powinna też być bezpłatna - projekt rozporządzenia na stronie internetowej się zmieniał a ktoś ważny, powiedzmy Donald Tusk, mógł dumnie oznajmić w mediach, że PO oczywiście stanęła na wysokości zadania.

Są jednak dwa problemy. Po pierwsze, są to cały czas tylko projekty, dowolnie zmieniane dla doraźnych potrzeb. Trudno nie odnieść wrażenia, że przede wszystkim medialnych. Po drugie, w ani jednym projekcie rozporządzenia nigdy jako darmowego nie projektowano odcinka przylegającego do Rzeszowa. Innymi słowy, zwolnione mają być wszystkie miasta wojewódzkie wzdłuż biegu autostrady A4, oprócz stolicy naszego regionu. Podkarpaccy politycy PO i Tadeusz Ferenc, szczególnie w okresie przedwyborczym opowiadali oczywiście o tym, że odcinek będzie darmowy, ale nie zdołali wywalczyć nawet tyle, co np. Wrocław, patykiem po wodzie pisane wprowadzenie zapisu do kolejnej wersji projektu rozporządzenia.

Z wszystkiego tego płyną z kolei dwa wnioski. Po pierwsze taki, że Ministerstwo ewidentnie nie daje sobie rady z regulowaniem tych kwestii mocą rozporządzeń. Nie ma więc innego wyjścia, rzecz powinien przesądzić parlament przepisem o randze ustawowej. Po drugie, jeżeli jako polityczna reprezentacja Podkarpacia w końcu nie weźmiemy się do roboty, tylko u nas będzie się płacić za autostradę bezpośrednio przy mieście wojewódzkim. Na dodatek władze Rzeszowa od dawna robią wiele, by ruch miejski wkomponowywać w mającą powstać drogę.

Tomasz Poręba w ostatnich dniach ogłosił, że PiS nie widzi możliwości współpracy z Solidarną Polską. Prosiłbym, by jeszcze raz to przemyślał. Jeżeli my, parlamentarzyści opozycji z naszego regionu nie przedłożymy projektu stosownej ustawy, nikt za nas tego nie zrobi. Jak sądzę, wyborcy są tym zainteresowani dużo bardziej, niż np. żalami, jakie mają do siebie politycy. Ze swojej strony projekt takiej ustawy dzisiaj przedkładam i liczę, że wspólne cele będą ważniejsze, niż czyjeś pretensje.