I PO WYBORACH...

Dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos. Szczególnie tym, którzy czynniej włączali się w kampanię na wszelkie sposoby. Były to chyba najtrudniejsze wybory, w jakich dotychczas uczestniczyłem. Zmagałem się z niełatwym konkurentem, prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem. Jednak również niestety z własnym ugrupowaniem, gdyż aż nazbyt wyraźnie pewne środowiska artykułowały interes partyjny polegający rzekomo na tym, by zapewniając Tadeuszowi Ferencowi elekcję, otworzyć drogę do wyborów w mieście gdzie liczono na sukces.

Czystość walki zakłócało także to, że Tadeusz Ferenc bezprawnie używał w kampanii poparcia innych komitetów wyborców i partii politycznych. Opinia ta znalazła pełne potwierdzenie w stanowisku Państwowej Komisji Wyborczej. Tym bardziej cieszy uzyskany w tych trudnych warunkach sukces. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy nie dali się zwieść politykierskim opowieściom i fałszywym zapewnieniom.

Przed nami trudna kadencja. Prawdopodobnie sprawowanie władzy kontynuować będzie obecna koalicja. Zapowiedź wymiany dużej części rządu jest cenzurą wystawioną obecnemu gabinetowi. Donald Tusk zapowiadając rezygnację ze swych dotychczasowych ministrów, realistycznie ocenił, iż była to ekipa bardzo słaba. Jakie jednak mamy gwarancję, że następna będzie lepsza? Skoro zawiódł pierwszy garnitur, jakie są powody, by przypuszczać, iż w drugim szeregu czekają bardziej kompetentni politycy?

Dla naszego regionu oznacza to bardzo duże zagrożenie. Zgodnie z istniejącymi projektami rozporządzeń, nawet gdy dojdzie do wybudowania autostrady, opłaty będą bardzo wysokie. Rzeszowski odcinek miejski ma być płatny. Stolica naszego regionu ma być jedynym miastem wojewódzkim na trasie autostrady nr 4 potraktowanym w taki sposób. Tragicznie przedstawia się sytuacja ws. kluczowej drogi północ-południe nr S 19, która ma być budowana aż... do 2035 roku.

Gdy podczas kampanii dokumenty wskazujące na taki stan rzeczy zaczęły wypływać na widok publiczny, politycy PO i Tadeusz Ferenc natychmiast zaprzeczyli. Z mojej strony mogę zapewnić, że nie traktowałem tej kwestii wyłącznie wyborczo. Szczegółowo dopilnuję, by liderów PO rozliczyć z tego, co mówili w kampanii. Rozliczyć, to znaczy doprowadzić do tego, by realnie wpłynęli na kształt rozporządzeń, lub by w świetle kamer musieli przyznać, iż ich słowa nie mają potwierdzenia w faktach. Tak jak jest to aktualnie, biorąc pod uwagę realne dokumenty, a nie puste słowa.

Złe dla Polski jest pojawienie się w parlamencie partii Janusza Palikota. Antycywilizacyjne stanowisko tego ugrupowania godzi w podstawę naszego świata: szacunek do życia, rodzinę. Moje środowisko polityczne  musi  zaktywizować swoje działania. Nie wystarczy, jak w poprzedniej kadencji oczekiwanie, że w najważniejszych sprawach moralnych wpływać będą projekty obywatelskie, które potem bardziej czy mniej udolnie będziemy prowadzić. Wiemy, że będziemy mieć agresywnego przeciwnika. Lepiej nie czekać na jego atak z bronią u nogi.