CZY BĘDZIEMY MIEĆ AUTOSTRADĘ AŻ DO GRANICY W KORCZOWEJ?

Czy będziemy mieć autostradę aż do granicy w Korczowej? W tamtym tygodniu Newsweek opublikował mapę, powołując się na Główną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, z której wynika, że odcinek między Rzeszowem a Korczową będzie mało wykorzystywany. Czy nie jest to testowanie ewentualnych skutków politycznych ogłoszenia, że inwestycja ta nie będzie kontynuowana?

 

Fragment mapki opublikowanej w Newsweeku nr 2/2010.
Czarny kolor drogi między Rzeszowem a Korczową oznacza, że według badań będzie to odcinek mało wykorzystywany.

 

Jeżeli faktycznie jest to polityczne testowanie, konieczne jest pokazanie, że nie będzie zgody na takie rozwiązanie. Skierowałem w tej sprawie pismo do Cezarego Grabarczyka Ministra Infrastruktury >>kliknij aby zobaczyć pismo.

Przy okazji postanowiłem zadać jeszcze kilka pytań dotyczących autostrady:
- Czy to jest sprawiedliwe i jak się to ma do konstytucyjnej zasady równości, że np. Śląsk ma autostradę od dawna i jeździ po niej za darmo, a my na Podkarpaciu nie dość, że męczyliśmy się na drogach bardzo niskiej jakości, to za autostradę mamy płacić od pierwszego dnia?
- Ile właściwie mamy płacić za autostradę? Pierwsze pogłoski wskazują, że będą to bardzo wysokie kwoty.
- Czy mamy płacić też za odcinek biegnący bezpośrednio koło Rzeszowa? Także mieszkańcy miasta? Na dodatek droga w tym odcinku będzie nie tylko autostradą, ale służyć będzie też ruchowi trasy S19.
- Czy ewentualne pobieranie opłat na odcinku rzeszowskim nie spowoduje gigantycznych korków, jak zdarza się to na autostradzie Kraków-Katowice, gdzie czasem do bramki stoi się dłużej, niż jedzie się po autostradzie? Szczególnie na odcinkach gdzie S19 łączy się z A4 można sobie wyobrazić, że będzie piekło.
- Czemu został stłumiony ruch na E70 - dotychczasowej drodze Rzeszów-Kraków? Masa wysepek jest chyba niebezpieczna i nie sposób zapytać, czy nie ma to służyć wypchnięciu całego ruchu na płatną autostradę?