DOPALACZE NADAL SĄ SPRZEDAWANE W SKLEPACH

Wiemy już, jak organy ścigania zamierzają walczyć z dopalaczami. Co prawda sklepy nimi handlujące działają nadal, nie można już jednak mówić, że Prokuratura nic nie robi. Przesłuchany został 19-letni Filip Bartman, który wystąpił ze mną na konferencji prasowej. Otrzymałem informację, że przesłuchiwani są dziennikarze, którzy piszą na ten temat. Okazuje się więc, że walka z dopalaczami to działania skierowane do tych, którzy żądają aktywności organów ścigania w tej sprawie.

Mijają kolejne tygodnie, a sklepy z dopalaczami działają. Prokuratura nie podjęła kroków, by zakończyć ten proceder. Protesty ogarniają kolejne miasta. Ostatnio manifestacja przeciw sprzedaży dopalaczy przeszła ulicami Krosna. Dziwna sytuacja nie powoduje żadnych reakcji Prokuratora Generalnego.

Co można jeszcze zrobić, by zmobilizować, zmusić wreszcie do aktywności organy ścigania? Prosiłbym o włączenie się do akcji innych parlamentarzystów, osób wybranych w wyborach, by reprezentować daną społeczność.

Obowiązujące przepisy prawa nie stwarzają praktycznie żadnych możliwości kontroli nad Prokuraturą. Stała się ona tak niezależna, że może pozwolić sobie na podejmowanie działań w stosunku do tych, co chcą walczyć z dopalaczami zamiast tych, którzy je sprzedają. Proponuję, byśmy większą grupą parlamentarzystów wybranych z Podkarpacia wspólnie zaapelowali do Prokuratora Generalnego, by coś zrobił ze swymi podwładnymi w Rzeszowie. W tej sprawie zwrócę się do innych parlamentarzystów.

Dziwna sytuacja powstała również w związku z informacjami, iż zwalczanie dopalaczy na Podkarpaciu jest niemożliwe, gdyż Policja nie posiada stosownego laboratorium. Ponoć samorząd województwa miał takie urządzenie dofinansować już kilka lat temu, po czym pojawiają się dwie wersje. Według pierwszej nie chciała tego sama Policja, według drugiej ostatecznie wycofał się samorząd. Skierowałem  pismo do obu stron. Odpowiedź otrzymałem tylko od Policji. Zgodnie z tym, co łatwo było przewidzieć, Komendant Wojewódzki Zdzisław Stopczyk informuje, iż inicjatywę zastopował samorząd. Podejrzewam, że druga strona również wyciągnie palec w przeciwnym kierunku. Oczywiście można przeprowadzić w tej sprawie drobiazgowe wyjaśnienie, ale na początek proponowałbym jednak co innego. Może któreś z lokalnych mediów, najlepiej radio lub telewizja, umożliwiłoby bezpośrednią debatę przedstawicielom obu stron? Niech wyjaśnią mieszkańcom, o co chodzi. W ten sposób wszyscy uzyskamy możliwość wyrobienia sobie opinii.