SUMIENIE LEKARZY: CZEGO JESZCZE ZAŻĄDAJĄ PRZECIWNICY?

Czego żądają walczący z prawem lekarzy do powoływania się na klauzulę sumienia? Jakie sformułują żądania i postulaty?

Zeszłotygodniowe dyskusje o lekarskiej klauzuli sumienia spowodowały wysyp publikacji w tygodnikach opinii. Newsweek koncentruje się na personalnym atakowaniu lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. Jeden z nich nie chce przepisywać tzw. tabletki po. "Klauzula sumienia nie obejmuje wypisywania recept", triumfuje Newsweek. "Przepisywanie recept nie jest opinią ani orzeczeniem lekarza", tłumaczy prawnik w tym samym materiale.

Dalej już jest standardowo. O lekarzach potworach, którzy nie chcą się podejmować zabijania dzieci przed narodzeniem z podejrzeniem, że mogą się urodzić chore.

O co chodzi tym ludziom? Chcą wpisać w ustawę, iż każdy lekarz ma obowiązek wykonywać zabiegi aborcyjne? Chyba nawet tego byłoby im mało. Nałożą na lekarzy obowiązki nawet w zakresie wykonywania czynności, które nie mają charakteru medycznego, nie służą ratowaniu życia i zdrowia? Lekarz ma mieć obowiązek wypisywać tabletek powodujących, iż żyjący ludzki zarodek nie może zagnieździć się w organizmie matki? Czekam, aż te postulaty zostaną wprost postawione. Prowadzona kampania ewidentnie temu ma służyć.

Dobrze byłoby tylko, gdyby prowadzący ją wytłumaczyli jedną rzecz. A dlaczego to ma być tak, jak oni sobie życzą? Czemu niby lekarze mają mieć obowiązek działać według mniejszościowych w Polsce środowisk lewacko-liberalnych?

Spór wynika z dość zasadniczej różnicy. Są ludzie, którzy uważają, iż człowiek może dowolnie kształtować zasady moralne i na tej podstawie stanowić prawo państwowe. Inni uważają, iż zasady moralne są pochodną tego, jak Pan Bóg stworzył świat i stosowny do tego powinien być wymiar prawa państwowego. Zwolennicy pierwszej opcji śmiało twierdzą, iż ten drugi pogląd jest absolutnie niedopuszczalny. Ale czemu? Jak brzmi przekonujący argument, upoważniający do tego, by zakazać innego spojrzenia?

W drodze łaski strona liberalno-lewicowa jest gotowa powiedzieć, iż prywatnie możemy sobie nawet uważać, że moralność ma związek z tym, jak Pan Bóg pomyślał świat, ale nie możemy tego stosować publicznie. Ani lekarze, ani politycy. Tu to samo pytanie. Ale czemu? Jaki jest przekonujący argument, za takim stanowiskiem?

Stronie lewocowo-liberalnej, choćby na przykładzie publikacji Newsweeka, nie sposób odmówić silnego poczucia posiadania racji. Szkoda tylko, że nie potrafią jej przekonująco wyłożyć. Nie mają nawet odwagi wprost powiedzieć, czego żądają. Śmiało. Szykujecie projekt ustawy, na mocy której lekarz będzie miał obowiązki nawet w zakresie czynności, które nie sposób nazwać medycznymi? Zapiszecie, że lekarzy, którzy nie będą się chcieli do tego zastosować, wyrzucicie z zawodu?