BŁĘDNA DIAGNOZA - TO NIE KORWIN-MIKKE JEST PROBLEMEM

Politycy i dziennikarze od kilku dni zajmują się zwalczaniem Janusza Korwin-Mikkego. Mój kolega z Polski Razem Paweł Kowal wytoczył mu nawet proces wyborczy, by spierać się o prawdziwość wypowiedzi dotyczących wydarzeń historycznych. Tymczasem popularność Nowej Prawicy nie jest skutkiem kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących przeszłości. To, że politycy i dziennikarze nie mają odwagi mówić o faktycznej jej powodach stanowi dobry punkt wyjścia do zrozumienia problemu.

We wtorkowy wieczór dwa, a jak niektórzy mówią nawet trzy tysiące ludzi, przyszło słuchać Janusza Korwin-Mikkego w Rzeszowie. Tłumy były tak wielkie, iż spotkanie musiano przenieść na dziedziniec Millenium. Był to widok niebywały i symboliczny.

Millenium, olbrzymi obiekt handlowy i rozrywkowy. Niewątpliwie miejsce dla młodych ludzi. W tłumie trudno było znaleźć kogoś, kto ma więcej niż trzydzieści lat. Zapewne większość z nich bywa w Millenium często. Tego dnia nie przyszli do modnych sklepów ani do kina. Przyszli posłuchać człowieka, który mógłby być dziadkiem większości z nich. A miał im do powiedzenia tak naprawdę tylko jedną rzecz. Jeżeli sami nie zrobicie coś z Polską, nie czeka was nic dobrego. I to właśnie chcieli usłyszeć.

Z Podkarpacia w ostatnich latach wyjechało ponad dwieście tysięcy młodych ludzi. Za granicę, bo w kraju nie widzieli możliwości ułożenia sobie życia. Ci, którzy we wtorek byli w Millenium, przyszli tam dokładnie z tego powodu. Wiedzą, że są następni w kolejce. Nie czują się reprezentowani przez żadną z obecnych partii. Janusz Korwin-Mikke mówiący, iż obecny system należy zniszczyć, wyraża po prostu ich poglądy.

W tej sytuacji oczywiście nic nie da personalne zwalczanie Janusza Korwin-Mikkego. Zasadnicze zmiany systemu podatkowego, emerytalnego, blokujących każdą dziedzinę życia absurdalnych przepisów administracyjnych, to trzeba uczynić, by odpowiedzieć na potrzeby tych, którzy nie są beneficjentami obecnego systemu. Tylko kto będzie miał odwagę to zrobić? Polska polityka zastygła w rytualnych sporach PO z PiS. Jako politycy nie mamy odwagi naruszać przeróżnych przywilejów, które w języku Trybunału Konstytucyjnego zwą się „prawami nabytymi”. Skoro tak nie dziwmy się, że młodzież wyjeżdża z kraju lub swego reprezentanta widzi w Januszu Korwin-Mikkem, któremu trzeba oddać, iż absurdy obecnego systemu umie wytykać wyjątkowo celnie.

Załączam wymowne zdjęcia: ponad 2000 młodych ludzi na spotkaniu z JKM, odwróconych tyłem do poprawnych polityków. Przyszli bez przymusu, bez plakatów, billbordów - wystarczył im internet. To oni zmienią Polskę, czy nam się to podoba, czy nie.