PROKURATURA ŚCIGA TYCH, KTÓRYCH ŁATWO SKAZAĆ?

W czwartek na Podkarpaciu gościł rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego Mateusz Martyniuk. Podczas konferencji pijarowców opowiadał o działalności informacyjnej Prokuratury. Pan rzecznik jest zadowolony ze swojej pracy, jak również z działań Prokuratury w ogóle. Tok jego myśli pozwala dobrze zrozumieć, na czym polega problem z Prokuraturą. Martyniuk wie, że większość Polaków nie ufa Prokuraturze i ocenia jej działania bardzo nisko.

Jego zdaniem niesłusznie. Na dowód podaje koronny argument. Przecież prawie wszystkie akty oskarżenia skierowanie przez prokuraturę /bez mała 99%/ kończą się skazaniami. Zestawmy to z tym, co wydarzyło się w Rzeszowie. W sklepach znowu pojawiły się dopalacze, a wraz z tym zagrożenie dla młodzieży. Mieszkańcy oczekują, że władze podejmą jakieś działania. Prokuratura uważa, że to nie jej sprawa. Po interwencji parlamentarzysty mówi wręcz, że nie będzie się włączać w kampanię wyborczą. Z punktu widzenia Martyniuka wszystko jest ok. Przecież Prokuratura nie skierowała aktu oskarżenia, który nie spotkałby się z pozytywną oceną sądu. Problem polega tylko na tym, że mieszkańców Rzeszowa ten sukces Prokuratury kompletnie nie obchodzi. Najlepsze procentowe wyniki wymiar sprawiedliwości osiągał przy ściganiu pijanych rowerzystów. Te wiekopomne sukcesy doprowadziły do całkowitego zapchania zakładów karnych.

Tylko co to kogo interesuje? Mieszkańcy Rzeszowa domagają się bezpieczeństwa, a nie wnoszenia aktów oskarżenia tylko w przypadkach, gdy Prokuratura łatwo uzyska skazanie i polepszy sobie wskaźniki skuteczności.