DOPALACZE W RZESZOWIE - BIERNOŚĆ PROKURATURY

Są różne opinie, czy akcja Prezydenta Rzeszowa polegająca na filmowaniu młodzieży wchodzącej do sklepów z dopalaczami jest legalna. Bez wątpienia natomiast jest to akcja śmieszna. Władza, która nie jest w stanie wprost zapobiegać poważnemu zagrożeniu, która ima się tego typu pozorowanych działań, jest po prostu śmieszna. Nie może być tak, że ktoś decyduje się sprzedawać dopalacze w biały dzień, a władza będzie twierdzić, iż nie może nic zrobić.
 
Oczywiście w rzeczywistości tak nie jest. Prokuratura powinna podjąć natychmiast zdecydowane kroki i wprost, wręcz fizycznie, taką działalność przerwać. Uważam, że obowiązujące w tej chwili przepisy w pełni to umożliwiają. Oto bowiem art. 165 § 1 ust. 2 kodeksu karnego mówi: Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje, środki spożywcze lub inne artykuły powszechnego użytku lub też środki farmaceutyczne nie odpowiadające obowiązującym warunkom jakości, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. A jeśli jeszcze byłyby wątpliwości, to pkt 5 tego samego artykułu brzmi: Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób działając w inny sposób w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
 
Kilka lat temu udało się zmusić Prokuraturę Rejonową w Mielcu, by z tych przepisów rozpoczęła postępowanie przeciw handlarzom dopalaczami. Niestety, nie wiem, jak oni się zakończyło. Obecnie współpraca parlamentarzystów z Prokuraturą jest utrudniona. Prokurator Generalny do tego stopnia uważa, iż nikomu nie podlega, że parlamentarzystom odpowiada w sposób niemal niegrzeczny, a w najlepszym przypadku zdawkowy.
 
Prokuratura jest problemem od dawna. Nie było dobrze, gdy podlegała Ministrowi Sprawiedliwości. Teraz, gdy nie podlega faktycznie nikomu, jest jeszcze gorzej. Problemem jest brak realnej weryfikacji pracy tej instytucji. Być może należałoby Prokuratorów Rejonowych wybierać w wyborach bezpośrednich. Wówczas taki prokurator, który nie umiałby sobie poradzić z problemem dopalaczy na swoim terenie, raczej szybko zakończyłby karierę. Być może rozwiązaniem byłoby podporządkowanie Prokuratury Prezydentowi. Obecnie Prezydent Rzeczpospolitej posiada bardzo silny mandat z wyborów bezpośrednich, a bardzo małe kompetencje. Może powinien ściśle nadzorować Prokuraturę. Może nawet Prokurator Generalny powinien być kimś w rodzaju wiceprezydenta od spraw praworządności, którego Prezydent może odwołać w każdej chwili, gdyby stwierdził, że sobie nie radzi. Wtedy Prokuratura miałaby bez wątpienia wielokrotnie silniejszą motywację do pracy niż obecnie. Prezydent byłby oceniany przez pryzmat pracy Prokuratury w czasie wyborów. Minione ćwierćwiecze przyniosło wiele pozytywnych zmian. Reforma wymiaru sprawiedliwości udała się zdecydowanie najsłabiej. My, politycy, nie możemy zapominać, iż to zadanie jest ciągle przed nami.
 
Dlatego apeluję do Tadeusza Ferenca, by nie robił tylko pozorowanych, medialnych ruchów jak ten z filmowaniem. Mimo tego, iż Prokuratura twierdzi, że nikomu nie podlega, musimy próbować wpływać na nią, by realizowała swe obowiązki. Tego po prostu oczekują od nas nasi wyborcy.
 
Jeżeli Prokuratura twierdziłaby, że obrona bezpieczeństwa młodzieży w oparciu o obecny art. 165 kodeksu karnego jest naprawdę niemożliwa, oczekuję wyjaśnienia, co konkretnie to powoduje. W takim wypadku natychmiast podejmę stosowną inicjatywę ustawodawczą.
 
W związku z całą zaistniałą sytuacją dziś do Prokuratury Rejonowej dla Miasta Rzeszowa skierowałem następujące pismo:
 
Pani
Renata Krut-Wojnarowska
Prokuratur Rejonowy
dla Miasta Rzeszów
 
 
Władze Rzeszowa imają się dość desperackich działań celem ochrony dzieci i młodzieży przed tzw. dopalaczami. Łącznie z wątpliwą prawnie akcją filmowania wszystkich, którzy wchodzą do sklepów, w których sprzedawane są te środki.
 
Tymczasem do stania na straży praworządności powołana jest przede wszystkim Prokuratura. Apeluję, by to Prokuratura podjęła stosowne kroki. Pogląd, iż sprzedawanie tzw. dopalaczy młodzieży jest działaniem legalnym, ośmiesza władze naszego kraju, pokazuje patologiczną niewydolność i nieskuteczność.
 
Już kilka lat temu zwracałem uwagę, iż sprzedawanie tzw. dopalaczy powinno być ścigane z art. 165 § 1 pkt 2 lub 5 kodeksu karnego. Prokuratura Rejonowa w Mielcu prowadziła nawet postępowanie w tej sprawie, choć nigdy nie zostałem poinformowany o jego rezultatach. Skoro problem dopalaczy pojawił się znów w Rzeszowie, obowiązkiem Prokuratury jest podjąć natychmiastowe działania, które sprawią, iż zagrożenie dla młodzieży zostanie natychmiast zlikwidowane.
 
Jeżeli Prokuratura zdecydowanie twierdziłaby, iż obecne brzmienie art. 165 kodeksu karnego uniemożliwia działanie w tej sprawie, proszę o skonkretyzowanie stanowiska. Zapewniam, iż natychmiast podejmę stosowne działania legislacyjne. Wydaje się jednak, że choćby w sprawach gospodarczych wielokrotnie udowodnienie zamiaru sprawcy bywa dużo trudniejsze, a jednak Prokuratura podejmuje się takich zadań i udaje się to obronić przed sądami powszechnymi.