CZY POLSKI SEJM MÓGŁBY ZAKAZAĆ SPRZEDAŻY WĘDZONEJ KIEŁBASY? CZY MOŻE TO ZROBIĆ UNIA EUROPEJSKA?

Zanim polscy politycy pojadą do Brukseli błagać komisarzy o łaskę, powinni najpierw zastanowić się, czy nie ma mniej krępujących sposobów zadbania o nasze interesy.
 
W coraz szybszej rozgrywającej się akcji politycznej trzeba czasami choć na chwilę zatrzymać się, by przypomnieć sobie, o co w tym wszystkim w ogóle chodzi. Unia Europejska dysponuje tylko takimi kompetencjami, jakie uzyskała od państw, które weszły w jej skład. Zasadniczo więc Unia nie może zrobić niczego, czego nie mogłyby zrobić państwa.
 
Czy państwo polskie przed wstąpieniem do Unii, czy też po, mogłoby zakazać sprzedaży i konsumpcji wędzonej kiełbasy? Pomijając polityczne skutki, jakie poniosłaby partia zgłaszająca taki postulat, pomysł nie miałby szans przejścia przez Trybunał Konstytucyjny. Zaważyłby już wzgląd zdroworozsądkowy. W przypadku papierosów wystarczą ostrzeżenia na paczkach, a kiełbasa miałaby być całkiem zakazana? Nawet pomysł, by analogiczne do papierosów oznaczenia umieszczać na kiełbasie, Polacy uznaliby raczej za wyraz szaleństwa.
 
Na dodatek polski Trybunał Konstytucyjny już dawno orzekł, iż polska Konstytucja stoi nad prawem unijnym (wyrok sygn. K 18/04). Skoro tak, jeżeli można przypuszczać, że czegoś nie mógłby zrobić ustawodawca krajowy, to tym bardziej na gruncie zasad obowiązujących w naszym kraju, nie mogła tego zrobić Komisja Europejska. Wniosek jest taki, że głupkowate rozporządzenie Komisji Europejskiej o kiełbasie, trzeba po prostu zaskarżyć do polskiego Trybunału, a nie jeździć do Brukseli rzucać się do nóg komisarzom.
 
Problem jest jednak szerszy. Po sprawie kiełbasy natychmiast pojawiły się krzyki niektórych polityków, że to Polska zawiodła, bo rząd nie dopilnował. Jestem daleki od bezkrytycznego patrzenia na rząd Donalda Tuska, ale nie powinniśmy stawiać sprawy na głowie. Polska nie jest tak bogatym krajem, by zatrudnić tylu urzędników, ilu pracuje w Komisji Europejskiej. Żeby ci nasi urzędnicy pilnowali tych wszystkich unijnych, co w danej chwili głupiego strzeli im do głowy. Polska prawica powinna stawiać sprawę zupełnie inaczej. Brukselskich urzędników jest o wiele za dużo, skoro mają czas wpadać na takie głupie pomysły, jak ten z kiełbasą. Ich liczbę należy zdecydowanie zredukować. To jest program na kolejna kadencję Parlamentu Europejskiego i zaniedbanie wszystkich tych, którzy dotychczas tam zasiadali.