Z UPOREM SZKODZIMY SAMI SOBIE

Tytuł w jednej z gazet: „Wojna na prawicy przybiera na sile. PiS kontra SP”. Z rozmów, jakie prowadzę ze zwykłymi ludźmi, naszymi wyborcami wynika, że ten tytuł wcale nie jest jakąś medialną manipulacją. Ludzie dokładnie tak to widzą. PiS i SP się kłócą. Na Podkarpaciu nie podoba się to wyborcom ani jednej, ani drugiej partii.
 
„Hofman to cham i prostak”. To słowa lidera mojego ugrupowania. Będę prosił Zbigniewa Ziobro, by zaniechał takich ataków. Pewne osoby dały świadectwo swojej roli w życiu publicznym. Obaj politycy, którzy metodą Gazety Polskiej zaatakowali naszego kolegę, zostaną ocenieni i mam nadzieję, iż wyborcy nie będą dłużej chcieli być przez nich reprezentowani. Jeżeli będzie to konieczne, przypominajmy o ich postępku, ale nie zniżajmy się do ich poziomu. Na dodatek przecież w obecnych realiach, gdy atakuje ich lider Solidarnej Polski, utrudnia to PiS zrobienie z nim porządku. Znamy tę partię i wiemy, iż myślenie jest tam takie: może i lepiej byłoby ich się pozbyć, ale teraz nie możemy tego zrobić, bo ktoś pomyśli, iż działamy pod dyktando Ziobry.
 
To nie jest tak, że działalność pewnych ludzi na szkodę PiS, oznacza automatycznie korzyść Solidarnej Polski. Wyborcy postrzegają nas jako jeden obóz. Gdy dochodzi do takich sytuacji, tak naprawdę tracimy wszyscy. To nie jest gra o sumie dodatniej dla którejś ze stron. To nie jest gra o sumie zerowej. To jest gra z wynikiem ujemnym dla obu stron. Wszyscy przegrywamy. Tylko ograniczone znaczenie ma, kto miał rację. Musimy myśleć w kategoriach odpowiedzialności za całą prawicę.
 
Nie oznacza to, iż uważam, że sprawę należy zamknąć i więcej o tym nie mówić. Jeżeli wiarygodność prawicy wobec wyborców na Podkarpaciu ma zostać przywrócona, głos powinien zabrać lider rzeszowskiego PiS, Stanisław Ożóg. Nie powinien udawać, że jego ta sprawa nie dotyczy. Ktoś w imieniu lokalnego PiS powinien jasno zadeklarować, iż nie ma moralnego przyzwolenia dla stosowania metod Gazety Polskiej i niektórych polityków. Moim zdaniem nasi wyborcy powinni te słowa usłyszeć właśnie od Stanisława Ożoga. Będę go o to prosił.
 
Rozwiązanie problemu niegodziwych metod Gazety Polskiej to jedno. W kampanii zmartwiło mnie przede wszystkim coś innego. Brak merytorycznych pomysłów. Tym, co dziś absorbuje mieszkańców naszego regionu, są sprawy gospodarcze. Miejsca pracy, sytuacja młodzieży. Bogactwo Podkarpacia zależy od powodzenia małych przedsiębiorców, producentów rolnych. Oni swą pracą utrzymują siebie, rodziny i dają zatrudnienie. Prowadzenie takiej działalności w Polsce jest skrajnie trudne i to niestety bardzo często przez sposób działania władz publicznych. Od lat z Romanem Kluską staramy się przekonać do konkretnych rozwiązań w tym obszarze. To jest realne działanie dla podnoszenia dobrobytu kraju. Mówię to ze smutkiem, ale gdy rządziliśmy, wszyscy byli zainteresowani wykorzystaniem nazwiska Romana, ale nie wprowadzeniem rozwiązań, które proponował i proponuje. W kampanii okazało się, że niestety prawica, mówię tu tak o PiS, jak i SP, nadal woli szerzyć demagogię. Pokazywać tych, dzięki którym kraj w ogóle jeszcze jakoś działa jako podejrzanych, do których kieszeni trzeba sięgnąć i za to kupić głosy. Odcięcie się od niemoralnych metod Gazety Polskiej to wstęp. Jeżeli nasza misja ma mieć sens, trzeba będzie też podyskutować o tym, co tak naprawdę mamy Polakom do zaproponowania.