GAZETA POLSKA - METODY HANIEBNE

Niedawne wybory uzupełniające na Podkarpaciu były żenującym spektaklem. Niestety, to się pogłębia. Czy moi koledzy z PiS i z Solidarnej Polski zastanawiają się, co myślą o nich zwykli ludzie? Co o tym wszystkim sądzą nasi wyborcy na Podkarpaciu?
 
Nie angażowałem się w trakcie ostatniej kampanii. Po zakończeniu napisałem dosłownie kilka zdań. Liczyłem, że to chwilowy kryzys. Niestety. Sam wynik pokazuje niby siłę prawicy. Tak naprawdę jednak obnażone zostało, w jak marnej kondycji jesteśmy. Przy wyborach zasłona opadła. Wszyscy koledzy z PiS i SP powinni sobie porozmawiać ze swoimi wyborcami. Może wtedy zrozumieją, że PO nie jest dla nas już poważniejszą konkurencją. Natomiast sami jesteśmy w stanie wyrządzić sobie krzywdę.
 
Nie byłem entuzjastą pomysłu wystawiania Kazimierza Ziobro w wyborach uzupełniających. Przy wyborach w okręgach jednomandatowych powinny kandydować osoby mieszkające i działające w danym okręgu. Rzecz jasna rozumiem, iż skoro tak się szczęśliwie złożyło, że polityk z Podkarpacia nosi to samo nazwisko, co lider ugrupowania, istniała marketingowa pokusa wykorzystania tego faktu. Było to jednak zagranie oczywiście naciągane.
 
Dużo bardziej jednak zniechęcił mnie sposób prowadzenia kampanii. W demokracji zdarza się, iż w kampanii wyborczej pewne rzeczy się przerysowuje. Sztuka retoryki bywa używana. To jednak zupełnie coś innego, niż uprawianie czczej demagogii. Sprzedawanie ludziom obietnic całkowicie bez pokrycia. Zapewnianie, że wystarczy nam oddać władzę, a rozsypie się worek pieniędzy, które będziemy rozdawać. Przodowało w tym PSL, ale, niestety, takie właśnie kampanie prowadziły również Solidarna Polska  i PiS. Osobiście nie tak wyobrażam sobie poważną,  prawicową formację, która przejmie władzę po wyborach.
 
Jeszcze gorzej, iż doszło do ataków personalnych. Źle się to zapowiadało już w momencie, gdy kandydaci PiS i SP zaczęli się wzajemnie wzywać do rezygnacji. Krył się w tym komunikat, iż nie uznajemy nawet swego prawa do istnienia. Atak Gazety Polskiej Codziennie był wykonaniem tej zapowiedzi.
 
Bezprzykładny cynizm, jakim przy tym popisali się niektórzy politycy PiS, wcale nie jest powodem do radości dla nas, polityków Solidarnej Polski. Wszyscy zapominamy, że wyborcy traktują nas jako jeden obóz polityczny. Ja opuściłem PiS, gdyż liczyłem na to, że w Solidarnej Polsce będziemy faktycznie robić to, o czym w PiS zbyt często tylko mówiliśmy. Zarówno jak chodzi o kwestie moralne, jaki i gospodarcze. Jeżeli mamy dzielić się na PiS i SP tylko po to, by w świetle kamer okładać się pałami, to nic to nie da. Wyborcy, zwłaszcza na Podkarpaciu, odwrócą się od obydwu naszych ugrupowań.
 
Gazeta Polska jest złym duchem PiS. Sprawa medialnego zamachu na arcybiskupa Stanisława Wielgusa, ataki rok temu na arcybiskupa Józefa Michalika za podpisanie historycznego przesłania do narodów Polski i Rosji -  stale pojawia się ten sam sposób działania. Instrumentalnie stawia się zarzuty na podstawie nagle i cudownie odnalezionych dokumentów.
 
Grupa polityków PiS i związanych z nimi dziennikarzy nie interesuje tak naprawdę przeszłość osób, które niszczą. Na tym polega obrzydliwość moralna tej metody. Nie mam pojęcia, czy Kazimierz Ziobro był, czy nie był członkiem PZPR - ale w tej sprawie to nie jest najważniejsze. Gdyby był i PiS odmówiło wystawienia go na listach, pewnie bym to zrozumiał. Jednak kiedy Kazimierz Ziobro był członkiem PiS, nikogo to nie interesowało. Dopiero gdy Kazimierz Ziobro stanął im na drodze, nagle najważniejsza okazała się jego przeszłość. Rozpoczęło się kopanie w archiwach. Dokładnie tak samo było ze sprawą arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Wyborcy na Podkarpaciu nie akceptują takich metod. Jesteśmy z pokolenia na pokolenie przyzwyczajeni do zasad etyki katolickiej, a ona nie uznaje instrumentalnego traktowania prawdy jako pałki używanej z niskich pobudek.
 
Co najmniej w naszym regionalnym, podkarpackim gronie musimy się rozliczyć z tego, co się stało. Czy wszystko, co mamy do zaoferowania to puste obietnice? Czy zgadzamy się na rozgrywki personalne według metod Gazety Polskiej? Cały czas mam nadzieję, że zostało to narzucone z zewnątrz i nie uczestniczyli w tym koledzy z Podkarpacia. Powinniśmy stanąć przed wyborcami i za wszystko to przeprosić, obiecując rzecz jasna poprawę. Jeżeli nie jesteśmy w stanie, to powiedzmy sobie szczerze: potrzebna jest nowa koncepcja polityczna, by dać prawdziwą nową nadzieję Polsce.