INGERENCJA PAŃSTWA W ŻYCIE RODZINNE NIE JEST DOBRYM POMYSŁEM

Rzeszów, 26 marca 2013 r.
 
 
 
 
 
PAN
MAREK MICHALAK
RZECZNIK PRAW DZIECKA
Warszawa
 
 
 
 
 
W ostatnich dniach media szeroko informowały o przypadku odebrania dzieci rodzicom, którzy wcześniej sami zgłosili się do stosownych służb z powodu występowania problemów rodzinnych. Pan Minister był łaskaw kwestionować zarówno działania administracji, jak i sądów powszechnych.
Znając sprawę tylko z medialnych opisów, byłbym skłonny podzielać wątpliwości Pana Ministra. Jednakże w wypowiedziach Pana Ministra zabrakło deklaracji w bardziej fundamentalnej sprawie, kluczowej dla z punktu widzenia piastowanej przez Pana Ministra funkcji. Stąd prosiłbym Pana Ministra o zajęcie jasnego stanowiska.
 
Wprowadzenie przepisów mających na celu silną kontrolę funkcjonowania rodziny tak przez administrację publiczną jak i władzę sądowniczą miało miejsce nie tak dawno temu. Politycy orientacji konserwatywnej mówili już wówczas, że źle się to skończy. Nieadekwatność stosowania nadzoru administracyjnego nad działalnością rodziny należy przede wszystkim rozpatrywać z punktu widzenia obaw przed rozszerzaniem kompetencji państwa do kontroli kolejnych obszarów relacji międzyludzkich. W tym przypadku szczególnie wrażliwych relacji rodzinnych. Nie trzeba było wielkiej wyobraźni, by przewidzieć, iż skutki będą właśnie takie, jak w przypadku, który zbulwersował ostatnio opinię publiczną. Immanentną cechą działań urzędniczych jest ich zachowawczość, podejmowanie takich decyzji, by nie można było nic zarzucić samemu urzędnikowi. To bardzo często spowoduje, że w skomplikowanych relacjach rodzinnych urzędnik podejmie na wszelki wypadek decyzję o odebraniu dzieci, wychodząc z założenia, że najwyżej zostanie ona zmieniona przez kontrolę sądową. Jeżeli natomiast nie podejmie decyzji o odebraniu dzieci i coś się wydarzy, nie będzie miał możliwości obronienia się przed zrzuceniem na niego odpowiedzialności. Często bardzo podobny jest, niestety, mechanizm orzekania przez sądy powszechne.
 
Pan Minister w czasie uchwalania omawianych przepisów występował jako ich zwolennik. Jednak obecnie, gdy Pan Minister przyłącza się do zwalczania patologii systemu, którego kreację przed chwila sam Pan Minister popierał, trudno nie zapytać: czy Pan Minister zmienił zdanie? Czy obecnie Pan Minister rozumie już, że totalitarne rozszerzenie uprawnień państwa do ingerencji w życie rodziny nie jest dobrym pomysłem? Państwo nie powinno się zajmować uzdrawianiem wszelkich relacji międzyludzkich, a jedynie zabezpieczać pewien ich poziom - bezpieczeństwo zdrowia i życia? Bez odpowiedzi na to pytanie można sądzić, że obecne działania Pana Ministra mają charakter jedynie populistyczny. Popierając najpierw patologiczny system, obecnie Pan Minister próbuje stanąć w pierwszym szeregu tych, którzy go zwalczają.
Jeżeli natomiast Pan Minister już wie, że totalitarna wizja, w której państwo może i powinno dbać o właściwą treść wszelkich relacji nie tylko społecznych, ale i rodzinnych, jest niezgodna z pryncypiami cywilizacji europejskiej, a dla zwykłych ludzi jest ona po prostu szkodliwa, bo bezduszny system pod pozorem troski o dobro potrafi zniszczyć ich życie - czy poprze Pan Minister wnioski gruntownej nowelizacji ustaw przywracających właściwy porządek rzeczy?
 
 
 
Z wyrazami szacunku
 
 
Kazimierz Jaworski
Senator Rzeczypospolitej Polskiej