"PRZESŁANIE" - ZACHOWAJMY UMIAR

Ktoś patrzący na politykę czysto instrumentalnie mógłby sądzić, iż Solidarna Polska będzie bardzo zadowolona z tego, iż Prawo i Sprawiedliwość weszło na ścieżkę walki z Kościołem. Łatwo wszak przewidzieć, że dla wielu wyborców podzielających pogląd, iż polska prawica już choćby tylko z racji historycznych winna Kościołowi szacunek, nasze ugrupowanie może w tej sytuacji wyglądać dużo bardziej wiarygodnie.

To hierarchowie Kościoła w bardzo wielu trudnych momentach historii mieli rację. Im więcej czasu od takich węzłowych momentów upływa, tym lepiej to widać. Wynika to zapewne z tego, że Kościół po pierwsze patrzy perspektywą nie tylko doczesną, a po drugie bardzo długookresową, nie kierując się praktycznie w ogóle takimi czynnikami, jak możliwość wykorzystywania czegoś w doraźnej propagandzie, dla podgrzewania nastrojów i mieszania ludziom w głowach. Wiele osób ze środowiska PiS wypowiadających się w ostatnich dniach zdaje się nie brać tego pod uwagę.

A jednak nie cieszymy się z błędu, który obecnie czyni PiS. Krzysztof Szczerski pisze, że „wizyta patriarchy Cyryla I w Polsce, a szczególnie nadana jej oprawa polityczna i medialna, ukazują po raz kolejny wszystkie pułapki i słabości, w jakich znalazła się polityka wschodnia obecnego obozu władzy”. Stara się przekonać czytelników, że działania JE ks. arcybiskupa Józefa Michalika to część linii politycznej PO. Jaki sens ma taka propaganda, po pierwsze ewidentnie nieprawdziwa, po drugie kontrskuteczna? Co prawica zyskuje, stawiając przed ludźmi alternatywę: skoro jesteś z arcybiskupem Józefem Michalikiem, to jesteś z PO? Wręcz wieją prymitywizmem publikacje Gazety Polskiej Codziennej, która krzyczy tytułami: „Cyryl - człowiek Kremla w Polsce”, czy epatuje tekstem Piotra Lisiewicza „Ewangelizacja u boku Putina”, którego autor niewyrafinowanymi środkami stara się przeciwstawić Kościół w Polsce Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI.

Nie cieszymy się z tego błędu, bo tym samym zdecydowanie oddaliliśmy się, a nie przybliżyliśmy do przejęcia władzy w Polsce przez prawicę. Skoro PiS w swojej reakcji na podpisane przesłanie zbliża się raczej do Leszka Millera (który też mówi, że Przesłanie „budzi sprzeciw”), dochodzi do ewidentnej dekompozycji obozu prawicowego i to na tle programowym.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość wyrzucało Zbigniewa Ziobrę, była to również sytuacja niedobra. Jednak mimo animozji personalnych nie powstawały zasadnicze różnice ideowe. Pomimo konfliktów osobistych, gdyby dobro sprawy tego wymagało, z większymi czy mniejszymi zgrzytami bylibyśmy gotowi w razie potrzeby wystawiać wspólne listy wyborcze, uzgadniać współdziałanie w sprawach bieżących.

Obecna sytuacja jest dużo groźniejsza. Jeżeli PiS nie zrozumie, że perspektywa cywilizacyjna, która kieruje działaniami hierarchów w życiu publicznym i jest fundamentem naszej tożsamości prawicowej, jest najważniejsza, na polskiej scenie politycznej może dojść do całkowitego pomieszania. Co będzie, jak Polacy faktycznie uwierzą w to, co mówi Krzysztof Szczerski, że działania hierarchów Kościoła są w pełni zbieżne z linią Platformy Obywatelskiej?